Grzyby i miód w diecie dziecka

0
Share

Może tak na grzyby?

Jesień nieodłącznie kojarzy się nam wszystkim ze zbieraniem grzybów. Prawdziwki, podgrzybki, kozaki, kurki czy maślaki – odpowiednio przyrządzone czy wysuszone są skarbnicą smaku. Jednak czy każdy może je spożywać, co z naszymi pociechami?

Polacy uwielbiają grzybobranie. To hobby ma jednak swoje ciemne strony. Niestety, każdego roku, do szpitali, po zatruciu grzybami trafiają nie tylko dorośli, ale także dzieci. Najmłodsze dziecko, które zostało przyjęte do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, miało niespełna rok!!! Statystyki pokazują, że połowa dzieci, które zatruwają się grzybami, umiera. Do zatruć przyczynia się z zarówno niefrasobliwość, czasem niewiedza lub zbyt duża pewność siebie.

Grzyby do diety dziecka można wprowadzać już w pierwszym roku życia. Chodzi jednak wyłącznie o grzyby hodowlane, takie jak pieczarki, boczniaki i ewentualnie kurki. Grzybów leśnych nie powinno się podawać dziecku, do  10–12 roku  życia.

Pamiętajcie, iż zanim podamy dziecku jakiekolwiek grzyby, musimy mieć pewność, że są to grzyby jadalne. Na własną rękę nie należy dodawać do posiłku grzybów innych niż te zakupione w sklepie. Wszystkie, nawet pieczarki czy kurki, mają swoje trujące odpowiedniki. 

Decyzję, czy podawać dziecku grzyby, podejmujemy zawsze na własną odpowiedzialność i musimy być świadomi jakie konsekwencje wiążą się z podaniem grzyba trującego. Ci, którzy sami jedzą dary lasu i serwują je swojej rodzinie, powinni wiedzieć, jak rozpoznać zatrucie.

Jak rozpoznać zatrucie grzybami? Teoretycznie sprawa jest prosta. Kiedy czasowo skojarzymy zjedzenie grzyba z dolegliwościami ze strony przewodu pokarmowego (nudności, wymioty, ból brzucha, biegunkę), możemy z dużym prawdopodobieństwem podejrzewać, że za dolegliwości te odpowiada właśnie grzyb. Przy czym, niestety, te najbardziej trujące grzyby, jak muchomor sromotnikowy, mają jedną fatalną cechę – dają objawy nieżytu żołądkowo-jelitowego z dużym opóźnieniem, nawet rzędu kilkunastu godzin!

Niezbędna jest wiedza, rozwaga i rozsądek!

No to miodzioooo

Miód, miodek, miodzooo…. Każdy z nas ma go w domu, każdy zna jego smak. Dziś krótko przypominamy o kilku bardzo ważnych kwestiach związanych z miodem.

Amerykańska Akademia Pediatrii nie zaleca podawania miodu dzieciom do 12. miesiąca życia. Miód nie powinien być dodawany do pokarmów, napojów i mieszanek dla niemowląt, które nie ukończyły roku – zakaz ten dotyczy także wypieków oraz potraw, gdzie miód został poddany obróbce termicznej.

Mimo, iż miód jest uważany za niezwykle zdrowy produkt, posiadający liczne właściwości prozdrowotne i przeciwbakteryjne, to nie jest on jednak wolny od zanieczyszczeń mikrobiologicznych!

Najpoważniejszym z nich są laseczki Clostridium botulinum, zdolne do produkcji botuliny, czyli toksyny jadu kiełbasianego. Jest to najsilniejsza znana neurotoksyna. Miód spożywamy zazwyczaj surowy (niepasteryzowany), dlatego ryzyko obecności w nim bakterii jest duże. Ale spokojnie, są one w tak niewielkiej ilości, że nie stanowią zagrożenia dla dorosłych, ale mogą być niebezpieczne dla niemowląt.

Nie zapominajmy, że na miód można być uczulonym!!!

Niewątpliwie miód posiada wiele korzystnych właściwości. Jest on popularnym „domowym lekiem” często stosowany jest podczas przeziębienia, działa przeciwkaszlowo. Mimo jego powszechnego stosowania oraz zalecenia również przez lekarzy, istniały wątpliwości dotyczące tego, czy rzeczywiście jest skuteczny. Naukowcy z Oxford University Medical School oraz Nuffield Department of Primary Care Health Sciences przeanalizowali 14 badań dotyczących stosowania miodu, w tym 9 badań, w których brały udział dzieci. Wnioski, jakie płyną z dokonanej metaanalizy (jej wyniki opublikowano w sierpniu tego roku w The British Medical Journal), pokazują, że stosowanie miodu podczas przeziębienia może przynieść lepszy efekt leczniczy niż sięganie po niektóre preparaty dostępne w aptece bez recepty. 

Drodzy Rodzice, pamiętajcie, że należy zachować rozwagę podając miod naszym pociechom.

Zobacz również